Lata pięćdziesiąte XX wieku były bardzo szczęśliwe dla piłki nożnej, a zwłaszcza ich początek – jeszcze nie zdążyły opaść emocje po Mistrzostwach Świata 1950, w Brazylii, a świat futbolu i fani przeżywali kolejne emocje, związane z Igrzyskami Olimpijskimi w 1952 roku, w Helsinkach. To właśnie tam niestety dało się zauważyć, iż nadciągający polityczny konflikt, nazwany później „Zimną Wojną” zaraził także wyraźnie ówczesny świat sportu.
Geopolityka rzuca swój cień na rywalizację sportową
Na samych igrzyskach olimpijskich, które rozgrywały się w Finlandii, tarcia pomiędzy krajami politycznego zachodu i wschodu spowodowały, iż reprezentacje tych drugich państw zmuszone zostały zamieszkać poza wioską olimpijską. W tej rezydowali m.in. Amerykanie, a po raz pierwszy na takiej imprezie wzięła udział reprezentacja ZSRS. Na Igrzyskach Olimpijskich rywalizowały także reprezentacje sprawców niedawnego konfliktu, II wojny światowej – Niemcy i Japonia. Niemieckim zawodnikom pozwolono utworzyć jedną drużynę z reprezentantów RFN oraz NRD. To że na tych zawodach zacięta rywalizacja piłkarska (bo taka nas interesuje w kontekście owego tematu) przekładała się na równie intensywną, ale polityczną, uwidacznia następujący fakt. Otóż włodarz ZSRS, Józef Stalin był okrutnie rozzłoszczony tym, iż reprezentanci Związku Sowieckiego dostali już w pierwszej rundzie łupnia od Jugosławii 1:3. Stalina szczególnie to dotknęło, ponieważ pogromcami sowieckich piłkarzy rządził Josef Broz-Tito – również komunista, ale taki, który nie chodził na pasku herszta Związku Sowieckiego, a nawet wprost go krytykował. Dyktator ZRSR postanowił zadzwonić do swojego pachołka, który z jego namaszczenia rządził Węgrami, Matyasa Rakosiego. Wydał mu kategoryczne polecenie – reprezentacja Węgier miała w finale zniszczyć Jugosłowian. Przerażony Rakosi wiedział, czym poskutkuje niewypełnienie polecenia Józefa Stalina, nie miał jednak wpływu przecież na wynik, więc przyobiecał zawodnikom węgierskiej kadry dosłownie spełnienie ich marzeń, jeżeli owi zmogą na boisku rozpędzoną Jugosławię. Na szczęście dla niego ci podołali zadaniu i wygrali w finale 2:0…
Polska kadra do tuzów światowego futbolu nie należała…
Ciekawostką z naszego punktu widzenia może okazać się to, iż na wspomnianych igrzyskach olimpijskich brała udział także polska reprezentacja piłkarska. Otóż zawodnicy PRL-u wygrali mecz rundy wstępnej z Francją, wynikiem 2:1, ale później ulegli w pierwszej rundzie właściwego turnieju reprezentacji Danii. Przegraliśmy ze Skandynawami 0:2.
Anglia skarcona za swoją piłkarską butę
Reprezentacja Węgier nie bez powodu została złotym medalistą Igrzysk Olimpijskich 1952, w Helsinkach – już w ostatnich, przedwojennych mistrzostwach świata (Mundial 1938 we Francji) dotarli do finału, a teraz, po wojnie, wprost dominowali na światowej scenie piłkarskiej. Pomimo tego, że powojenna reprezentacja tego kraju była złożona z całkowicie nowych, młodych zawodników, to po zwycięstwie na Igrzyskach Olimpijskich w Helsinkach w następnym roku wygrała Mistrzostwa Europy Centralnej. Dała również solidną lekcję futbolu zawsze przemądrzałym Anglikom – pokonała reprezentację tego kraju na Wembley i to wynikiem 6:3. Ponieważ uznający się samozwańczo za ojców futbolu Anglicy pałali żądzą rewanżu, Węgrzy spełnili ich prośbę i spuścili wyspiarzom solidny łomot, tym razem na swoim terenie. Synowie Albionu zostali upokorzeni wynikiem 7:1!
Piłkarska maszyna z… pozmienianymi nazwiskami
Reprezentacja Polski, która miała rywalizować o prawo udziału w Mistrzostwach Świata 1954, właśnie z Węgrami, postanowiła w ogóle zrezygnować z meczu! Bano się po prostu, że zawodnicy PRL odniosą skrajną porażkę. Dlaczego reprezentacja Węgier tak dobitnie dominowała na scenie piłkarskiej ówczesnego świata? Było kilka powodów. Należy zacząć od tego, iż reprezentanci tego kraju prezentowali niesamowicie wysoki poziom, a do tego byli ze sobą świetnie zgrani, ponieważ większość z nich na co dzień kopała piłkę w tym samym klubie – wojskowym Honvedzie. Jednakże Węgrzy mieli kilku szczególnie wybitnych piłkarzy. Nandor Hidegkuti, Ferenc Puskas, Sandor Kocsis oraz Jozsef Bozsik tworzyli tzw. magiczny czworokąt i szkielet ofensywny reprezentacji tego kraju. Węgrzy zastosowali też jako pierwszy kraj nowoczesne wówczas ustawienie boiskowe – grali systemem 4-2-4, gdzie jeden pomocnik wchodził jako czwarty obrońca, a na miejsce środka pola cofano jednego z czterech napastników. Był to niezwykle ofensywny i widowiskowy system gry. Jako ciekawostkę można tutaj wspomnieć, iż z racjo nowej, komunistycznej poprawności politycznej węgierskim reprezentantom zmieniono nazwiska. Dotknęło to tych piłkarzy, którzy dotychczas nosili przypominające żydowskie, niemieckie, bądź nawet tureckie. I takim sposobem żydowski trener kadry, Sebes porzucił swoje nazwisko Schrenpeck, szlachcic z pochodzenia, Kaltenbrunner został Hidegkutim, Lipowitsch „przechrzcił” się na Lantosa, a sam Puskas musiał wyrzec się swojego szwabskiego nazwiska, Purczeld.
Kraj banków i mleka optymalnym wyborem
Co do samych mistrzostw świata, to postanowiono je zorganizować w Szwajcarii, kraju, który oficjalnie pozostał neutralny podczas niedawnej II wojny światowej i z tej racji nie był zniszczony działaniami wojennymi. Odpowiadało to zarówno państwom zachodniej Europy, jak i tym zgrupowanym w socjalistycznym bloku pod przywództwem ZSRS. Mundialowe mecze miały być rozgrywane w dniach 16 czerwca – 4 lipca, a na samym turnieju obowiązywały nowe zasady i bardzo dziwny system rozgrywek. Otóż szesnaście zespołów podzielono na cztery grupy, gdzie w każdej grały po cztery zespoły, z których dwa były rozstawione. Te uprzywilejowane drużyny miały rozegrać zaledwie dwa spotkania, wyłącznie przeciwko zespołom, które nie zostały rozstawione. Zwycięstwo w grupie dawała większa ilość punktów. W przypadku kiedy zespoły nazbierały ich tyle samo, to o zajęciu premiowanego, pierwszego miejsca decydowało losowanie, a nie stosunek bramek!. Jakby tego było mało, w przypadku gdy dwie drużyny grały o drugie miejsce i miały także tę samą ilość zdobytych punktów, to tutaj z kolei nakazywano im rozegranie kolejnego, decydującego meczu pomiędzy sobą. W efekcie owych nieprzemyślanych zmian doszło do takich absurdów, że np. kadra RFN-u, walcząc o drugie miejsce w grupie musiała zagrać ponownie z Turkami. Ponownie, ponieważ już ich raz pokonała w grupie.
Zacięta rywalizacja w ćwierćfinałach – gospodarz pada z honorem
Mistrzostwa Świata 1954 rozgrywane w Szwajcarii przebiegały bardzo pomyślnie dla potęgi piłkarskiej, jaką wówczas była reprezentacja Węgier. W swojej grupie wprost zdemolowani oni bezlitośnie egzotycznych rywali z Korei 9:0, oraz skarcili reprezentację RFN wynikiem 8:3. Na gwiazdę mistrzostw wyrastał powoli węgierski snajper, Sandor Kocsis – Koreańczykom wbił trzy bramki, a Niemcom aż cztery. Niestety do ćwierćfinałowego meczu przeciwko kadrze wicemistrzów świata, Brazylii, nie mógł przystąpił kontuzjowany Ferenc Puskas, ale rozpędzeni Węgrzy pokazali i bez niego znakomity futbol. Po zaciętym meczu, w trakcie którego sędzia wyrzucił z boiska aż trzech piłkarzy, Madziarowie okazali się zwycięzcami – wygrali 4:2. Jeżeli chodzi o inne mecze ćwierćfinałowe, to Urugwaj skarcił Anglików 4:2, a RFN wygrała z Jugosławią 2:0. Na uwagę zasługuje wynik ostatniego meczu ćwierćfinałowych par – gospodarze turnieju, Szwajcarzy, stawili zacięty opór swoim sąsiadom z wciąż groźnej Austrii, i przegrali z nimi po interesującym spotkaniu 5:7.
Niemiecki walec toczy się w cieniu Węgier – Brąz dla Austrii
Półfinał był dla Węgrów największym dotychczasowym testem na tych mistrzostwach świata – zmuszeni byli stawić czoła aktualnym mistrzom, Urugwajczykom. W zaciętym spotkaniu Węgrom udało się przed przerwą zdobyć bramkę, a po rozpoczęciu drugiej części spotkania Czcibor zdobył kolejnego gola. Jednakże Urugwajczycy, którzy nie wyskoczyli sroce z pod ogona, wzięli się do roboty – pod koniec spotkania ich niezmordowany snajper, Juan Hohberg zdobył aż dwie bramki i doprowadził do remisu. Doszło do emocjonującej dogrywki, gdzie szalę zwycięstwa zdecydowanie przechylił na rzecz swojego kraju Sandor Kocis, który znalazł dwa razy drogę do siatki Urusów. W drugim półfinale Niemcy z RFN bardzo gładko poradzili sobie z reprezentacją Austrii. Rozbili kadrę tego kraju aż 6:1. W meczu o trzecie miejsce Austriacy, ku zaskoczeniu ekspertów stosunkowo łatwo poradzili sobie z Urugwajczykami, wygrywając 3:1. Tym samym zostały wyłonione drużyny, które miały zmierzyć się o tytuł najlepszej reprezentacji piłkarskiej na ziemi.
Potęga lat 50. XX wieku kontra… naćpani reprezentanci RFN?
Po finale, w którym zmierzyły się kadry narodowe Węgier i RFN-u, pojawiło się wiele pytań, które związane były ze zwycięstwem Niemców, ale póki co, to Madziarowie mieli problemy przed spotkaniem – ich kluczowy zawodnik, wspominany już Ferenc Puskas, nadal był kontuzjowany po wcześniejszym meczu z Niemcami, nie zagrał ani z Brazylią, ani też w spotkaniu przeciwko Urugwajowi. Trener węgierskiej reprezentacji, Gusztav Sebes, postawił jednak wszystko na jedną kartę, nawet położył na szali zdrowie swojego gwiazdora i wpuścił wciąż kontuzjowanego Puskasa na boisko. Niemcy z kolei nieco nerwowo przygotowywali się do spotkania – ich trener, Josep Herberger, który został selekcjonerem kadry za czasów Adolfa Hitlera, wymienił połowę zawodników na boisku! Panika czy zaplanowana strategia? Nie wiadomo, wiadomo za to, że po finale w niemieckiej szatni znaleziono puste strzykawki… oficjalnie zawodnikom miano podać wówczas witaminę C, ale później okazało się, że kilku z reprezentantów RFN „dorobiło się” żółtaczki. Podobne efekty dotykały niemieckich żołnierzy na frontach II wojny światowej, więc eksperci uznali, że piłkarzom przed finałem podano metaamfetaminę, bo tę substancję wstrzykiwano hitlerowskim wojskowym. Niemcy mieli przed finałem także inne asy w rękawie – jeden z ich reprezentantów znał biegle Węgierski, więc mógł tłumaczyć kolegom, co do siebie wykrzykują po węgiersku rywale, co ułatwiało kwestię rozszyfrowania taktyki przeciwnika. Znaczną przewagą okazały się także nowe buty, w postaci takich w których korki były wykręcane. Umożliwiało to zastosowanie dłuższych wkrętów w przypadku rywalizacji na grząskim lub śliskim terenie.
Miłe złego początki – Berneński cud dla nowych mistrzów
Jakkolwiek by nie przedstawiać stosunku sił między drużynami przed finałem, to sam mecz „ostateczny” rozpoczął się wybornie dla Węgrów. Już w szóstej minucie spotkania do nieudolnie odbitej przez niemieckiego obrońcy futbolówki dopadł Ferenc Puskas i zdobył dla swojego kraju pierwszego gola. Chwilę później jego reprezentacyjny kolega, Czibor, odebrał piłkę Niemcom, którym chwilowo zaplątały się nogi i zdobył drugą bramkę dla Węgier. Jednakże ku zaskoczeniu madziarskich fanów i chyba samych piłkarzy, którym wydawało się, że jest już po meczu, niemiecki spryciarz, Morlock, wykorzystał nieporozumienie wrogich obrońców i znalazł drogę do węgierskiej siatki. Już po chwil, bramkarz Madziarów popełnił błąd przy interwencji podczas rzutu rożnego i Rahn skarcił go strzelając bramkę wyrównującą dla Niemców z RFN. To było iście emocjonujące spotkanie, a dość wspomnieć, że wszystko to wydarzyło się do osiemnastej minuty meczu! Reprezentacja Węgier próbowała otrząsnąć się z szoku, a że najlepszym sposobem na zwycięstwo jest atak, to przypuszczała raz po raz wściekłe ataki na niemiecką bramkę. Poskutkowało to zaledwie trafieniem w poprzeczkę, już w drugiej połowie spotkania. Ku rozpaczy kibiców tej reprezentacji, w osiemdziesiątej czwartej minucie meczu, wspomniany już Rahn, okiwał węgierskiego obrońcę i strzelając tuż przy słupku zdobył dla RFN gola na 3:2!. Cztery minuty później Ferenc Puskas zdołał strzelić bramkę dla swojej reprezentacji, jednak sędzia, całkowicie błędnie uznał, iż została ona strzelona ze spalonego!. Być może Madziarowie zdołaliby przełamać opór Niemców i zdobyć kolejnego, tym razem uznanego gola, ale zabrakło czasu. Niemcy z RFN zostali nowym mistrzem świata, a trener Sepp Herberger był noszony na rękach przez swoich podopiecznych.
Na szwajcarskim mundialu narodziły się późniejsze legendy futbolu
Na osłodę wicemistrzom pozostał fakt, iż najlepszym strzelcem Mistrzostw Świata 1954 w Szwajcarii, został ich supersnajper, Sandor Kocsis, który zdobył w trakcie całego turnieju aż jedenaście bramek. Miał przeciętną 2,2 bramki na mecz. Summa summarum dla reprezentacji Węgier strzelił 75 bramek w 68 meczach. Kocsis był nazywany przez ekspertów i fanów futbolu „złotą główką”, tak doskonale opanował sztukę gry tą częścią ciała. Do grona najlepszych zawodników mundialu rozegranego na szwajcarskiej ziemi zaliczono także jego kolegę, Ferenca Puskasa. W całej swojej karierze ten węgierski gwiazdor rozegrał 620 meczów, w których znajdował drogę do siatki przeciwnych drużyn aż 606 razy. W późniejszych latach wygrał wraz z Realem Madryt trzy razy ówczesną Ligę Mistrzów i jest uznawany do dzisiaj za najlepszego strzelca XX wieku i jednego z najlepszych piłkarzy w historii futbolu. Grono najlepszych zawodników Mistrzostw Świata w Szwajcarii zamyka niemiecki technik i kapitan mistrzów świata, Fritz Walter, który do tej pory jest uznawany w swoim kraju za piłkarską ikonę. Wybrano także jedenastkę turnieju, w której znalazło się miejsce dla zawodników z drużyn finałowych, ale także dla reprezentantów Austrii, Brazylii oraz Urugwaju.
Telewizja otworzyła drogę wielkiej piłce do serc fanów na całym świecie
Z finałem owych mistrzostw świata są związane ciekawe wydarzenia. Otóż komunistyczny namiestnik Węgier, przywoływany już Rakosi, gdy dowiedział się, że mecz finałowy jest transmitowany na żywo przez węgierskie radio, wpadł w szał i kazał zwolnić całą jego załogę! Obawiał się zamieszek, które mogli wszcząć zawiedzeni fani. Miał częściowo rację, ponieważ po finale mieszkańcy Budapesztu wypełzli na ulicę stolicy i przystąpili do demolowania miasta. Niemieckie media z kolei nazwały ów finał „Cudem w Bernie”. Ich radość potęgował fakt, iż po II wojnie światowej, Niemcy przez niemal całą dekadę były bojkotowane przez społeczność międzynarodową. Mistrzostwa Świata 1954 w Szwajcarii były pierwszymi także takimi, podczas których przeprowadzono transmisję telewizyjną w postaci meczy turniejowych. Jak pokazał czas, otworzyło to drogę do zdobycia fanów tego sportu na całej kuli ziemskiej.